Dziś na zajęciach, w których uczetniczyłam, prowadząca zapytała o to, co każdy z nas zrobił dla siebie w czasie między naszymi spotkaniami, ale tak tylko d l a s i e b i e ...
Moja odpowiedź była krótka - odpaliłam maszynę :-D
Ale żeby nie popaść w rutynę, to dziś w ramach "dla siebie" wybrałam spacer. Taki mały spontan popołudniowy, w pięknych okolicznościach nadwarciańskiej przyrody.
Stylizacja codzienna, rzekłabym wręcz, że to bardzo zwykły strój. Bluzka w marynarskim stylu, w biało-granatowe pasy, z fantazyjnym wiązaniem na plecach, połączona z jeansami z rozszerzonymi nogawkami (wcześniej na blogu tutaj). Buty typu sportowego, ze zdobieniem w formie...blaszek na noskach, które to przyciągnęły mój wzrok od początku (też prezentowane tutaj). Ponieważ pogoda ostatnio jest różna, wełniany żakiet koloru morskiego, wydawał mi się niezbędny.
Dla przełamania pewnej konsekwencji w kolorystyce niebieskiej, konieczna była czerwona torebka i bandamka zawiązana na ręce, zamiast bransoletki.
Zdecydowanym smaczkiem dla mnie w dzisiejszej stylizacji jest bluzka w marynarskim stylu.
A co Wy zrobiliście w ostatnim tygodniu dla siebie, dla swojego zdrowia, dla zmniejszenia stresu? Zapraszam do podzielenia się dobrą energią w komentarzach.
A jeśli nie zrobiliście, to ... czas to nadrobić :-)
Bluzka - Orsay, tegoroczna wyprzedaż.
Jeansy - prezeznt.
Buty - nn.
Żakiet - Jola collection sprzed lat.
Torebka - nn.
Zdjęcia - Mike Bishop