wtorek, 5 kwietnia 2016

2/2 (dwie drugie) odsłony jednego żakietu

Inspiracją do takich kombinacji z żakietem było też pewne zdjęcie...
Korzystajac z pierwszych, prawdziwie ciepłych dni wiosny, pospędzaliśmy trochę czasu na świeżym powietrzu, odwiedzając m.in. ościenne miasteczka, stąd dwa tła do jednej stylizacji.

1/2 
Z dużą radością przyjęłam fakt powrotu spodni z wysokim stanem. Nie wiem jak Wy, ale ja nie odnajduję się w - swego czasu wszechobecnych - biodrówkach. Częściowo pewnie z powodu mojej budowy ciała. 
Ale... "nie o to, nie o to pani Serwusowa..." :-D
Gapiąc się na powyższe zdjęcie i wyobrażając sobie siebie w takim nieco dandysowym wydaniu, poszperałam w necie i znalazłam odpowiednie spodnie, z wysokim stanem i szerokimi nogawkami. Zestawiłam czerń z odrobiną złota - co też jest nowością w mojej szafie.


 
Tym razem postanowiłam odpowiednio pokazać urok i kunszt wnętrza mojego żakietu. Można zgodnie z prawdą rzec, że to tylko podszewka..., ale do niej dobrałam odcień złotej bluzki i pasek wpisał się w ogólną koncepcję złotego muśnięcia.

2/2


W spodniach brakuje mi jedynie kieszeni. No cóż, trzeba będzie zrezygnować z nonszalanckiego wkładania rąk do kieszeni... 
Nie można mieć wszystkiego.







Dobrze go znajduję, w każdej scenerii, ten żakiet rzecz jasna. A przy obecnej pogodzie może być nawet postarzegany jak płaszcz wiosenny.

Żakiet - Zuza Wychowaniec.
Spodnie - H&M.
Bluzka - Mohito.
Torebka - G.Baczyńska.
Buty - Karoń.
Pasek - kupiony w butiku Olmai.

Zdjęcia - Mike Bishop


poniedziałek, 28 marca 2016

Noc Kairu w biało-złoty dzień




Ponieważ świąteczny czas nas rozpieszcza pod względem pogody, nie sposób było nie urwać się od Wielkanocnego stołu, choćby na krótki spacer. 

A na ten dzień wybrałam biało - złotą kreację, na wiosenny nastrój, na radość, na współgranie z nieśmiało budzącą się przyrodą. 
Sukienka beżowa, gęsto połyskująca złotymi refleksami, z kieszeniami (które ostatnio, mam wrażenie, przeżywają swego rodzaju renesans i w coraz więcej rodzajów ubrań są wszywane). Uszyta w bardzo kobiecym kształcie. Wygodna i elegancka zarazem, wydała mi się w sam raz na dziś, dodatkowo posłużyła za tło dla korali z pięknych kamieni Noc Kairu, które niedawno zostały zrobione jako komplet do bransoletki prezentowanej tu. Cudna para :-) z tych korali i bransoletki, mówię Wam.
Elegancji dodałam białym żakietem, ostatnio kupionym na evencie Projekt kobieta (niedawno opisany tu), w bardzo przyjemnej cenie.
No i fundament tej stylizacji, na którym stoję, czyli przepiekne buty, które mój Ukochany ochrzcił cindirellki, ze względu na obcasy. Są z ... jakby ze szkła: "zupełnie jak buty Kopciuszka" - powiedział mój Luby, jak tylko je zobaczył. I przylgnęło... :-)
Złota kopertówka na kobiece niezbędne rzeczy, wpisana w ton sukienki.













Smaczkami dzisiejszej stylizacji są: Noc Kairu w komplecie i Cindirellki w parze ;-)

Wiosennie pozdrawiam, życząc udanego dalszego świętowania, mokrego Dyngusa jutro i dobrego nastroju na następne dni.

Sukienka - Pretty Girl, tegoroczna wyprzedaż noworoczna.
Żakiet - Wind Design.
Biżuteria Noc Kairu - Bransoletki na każdą rękę.
Torebka - nn
Buty - Mohito.

Zdjęcia - gościnnie mój Syn.

czwartek, 17 marca 2016

Żakiet od Zuzy Wychowaniec

Żakiet // 006
Ta bajka zaczęła się tak: w grudniu ubiegłego roku, kiedy dużo "buszowałam" w necie, ucząc się, poznając i rozbudzając swoje apetyty stylistyczne i blogerskie, trafiłam na stronę Zuzy Wychowaniec
A tam... o wypadnięcie szczęki przyprawił mnie żakiet widoczny po lewej stronie. 
I zaraz otworzyła mi się "klapka w głowie" z zapamiętaną informacją z książki Garance Dore o tym, że kobieta powinna mieć smoking, a przynajmniej ten fakt rozważyć.

W pierwszym momencie, jak każdy odbiorca reklamy, pomyślałam, że gdybym taki miała, to też byłabym w nim taka smukła jak modelka na zdjęciu. 
Ale po chwili, kiedy rozum wrócił na swoje miejsce, wysłałam zapytanie o szycie na miarę.

Nie będę opisywać tych emocji, towarzyszących mojemu mierzeniu się z mierzeniem, wielokrotnemu... :-D 

W końcu, w połowie lutego pojechałam na przymiarkę... 
A teraz mam wełniany żakiet szyty na miarę.







Żakiet jest świetnie uszyty, dopracowany w każdym szczególe. Dobrana podszewka ożywia go, a zatrzaski na które jest zapinany, są kompatybilne ze wzorem na podszewce. 
Nie ukrywam też, że bardzo miło mi było, kiedy Pani Zuza zaprosiła mnie do współdecydowania o tych szczegółach i poważnie wzięła pod uwagę moje preferencje kolorystyczne i upodobania. 
Czułam się wyjątkowo. I to uczucie zostało zaklęte w żakiecie, i ilekroć go zakładam, to tak właśnie się czuję.
P.S. I mam inne pomysły na ten żakiet. Będę się nimi chwalić :-)

Żakiet - Zuza Wychowaniec
Bluzka - O.N.E.
Spodnie - Małret
Szpilki - Karoń
Naszyjnik - prezent

Zdjęcia - Mike Bishop

niedziela, 13 marca 2016

Projekt kobieta

Dawno mnie tu nie było, pisemnie :-)

Ale dziś wczesnym popołudniem uczestniczyłam w miłym evencie, zwanym Projekt kobieta, który miał miejsce w kawiarni Tektura Kawa & Bistro w Łodzi, oczywiście. I nie żałuję. Myślę, że te panie które przyszły podzielają moje zdanie. 
Oto kilka zdjęć robionych tel. komórkowym, na gorąco relacjonujących moje pierwsze kroki.
Czyli skorzystałam z zabiegu na dłonie, peelingu i masażu. Mmmiłe uczucie i takie gładkie dłonie...

Skorzystałam także z makijażu, doboru kolorów do mojej karnacji i cery, przy użyciu kosmetyków Arbonne Poland. Wykonawczynią mojego makijażu była pani Nina, kosmetyczka, zdecydowanie znająca się na rzeczy, ponieważ nie jestem "łatwą twarzą" do malowania, a jednak efekt końcowy był wspaniały.
I tu troszkę pośmiałyśmy się z mojego dzisiejszego wyglądu, bo ubrałam się na czarno z elementami bieli i kiedy zorientowałam się, że pani Monika robi mi zdjęcia, a ja w czerni, na czarnym i w takiej pozycji, ze splecionymi rękami ... no nic ino jako żywo, nie żywa ;-)

Poniżej gama kosmetyków Arbonne Poland, naturalnych odpowiednich nawet dla wegan, do popróbowania i nabycia.
Ubrania  do mierzenia i kupienia (i skorzystałam oczywiście, ale o tym wkrótce) od łódzkich producentów.

Nie uszła mojemu zainteresowaniu śliczna biżuteria Malowane korale, ręcznie robiona, o misternie wykonanych detalach, ale w ferworze przymiarek, makijażu nie zrobiłam zdjęcia. 

Lubię takie wydarzenia, gdzie można coś pooglądać, zasięgnąć rady, kupić, albo nie kupić, a wszystko - w tym przypadku - w kawiarni, z pyszną kawką i ciastkiem w gratisie (na pewno tym razem), w tle.
Podobno ciąg dalszy nastąpi.