Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żakiety Zuzy Wychowaniec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żakiety Zuzy Wychowaniec. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 kwietnia 2016

2/2 (dwie drugie) odsłony jednego żakietu

Inspiracją do takich kombinacji z żakietem było też pewne zdjęcie...
Korzystajac z pierwszych, prawdziwie ciepłych dni wiosny, pospędzaliśmy trochę czasu na świeżym powietrzu, odwiedzając m.in. ościenne miasteczka, stąd dwa tła do jednej stylizacji.

1/2 
Z dużą radością przyjęłam fakt powrotu spodni z wysokim stanem. Nie wiem jak Wy, ale ja nie odnajduję się w - swego czasu wszechobecnych - biodrówkach. Częściowo pewnie z powodu mojej budowy ciała. 
Ale... "nie o to, nie o to pani Serwusowa..." :-D
Gapiąc się na powyższe zdjęcie i wyobrażając sobie siebie w takim nieco dandysowym wydaniu, poszperałam w necie i znalazłam odpowiednie spodnie, z wysokim stanem i szerokimi nogawkami. Zestawiłam czerń z odrobiną złota - co też jest nowością w mojej szafie.


 
Tym razem postanowiłam odpowiednio pokazać urok i kunszt wnętrza mojego żakietu. Można zgodnie z prawdą rzec, że to tylko podszewka..., ale do niej dobrałam odcień złotej bluzki i pasek wpisał się w ogólną koncepcję złotego muśnięcia.

2/2


W spodniach brakuje mi jedynie kieszeni. No cóż, trzeba będzie zrezygnować z nonszalanckiego wkładania rąk do kieszeni... 
Nie można mieć wszystkiego.







Dobrze go znajduję, w każdej scenerii, ten żakiet rzecz jasna. A przy obecnej pogodzie może być nawet postarzegany jak płaszcz wiosenny.

Żakiet - Zuza Wychowaniec.
Spodnie - H&M.
Bluzka - Mohito.
Torebka - G.Baczyńska.
Buty - Karoń.
Pasek - kupiony w butiku Olmai.

Zdjęcia - Mike Bishop


czwartek, 17 marca 2016

Żakiet od Zuzy Wychowaniec

Żakiet // 006
Ta bajka zaczęła się tak: w grudniu ubiegłego roku, kiedy dużo "buszowałam" w necie, ucząc się, poznając i rozbudzając swoje apetyty stylistyczne i blogerskie, trafiłam na stronę Zuzy Wychowaniec
A tam... o wypadnięcie szczęki przyprawił mnie żakiet widoczny po lewej stronie. 
I zaraz otworzyła mi się "klapka w głowie" z zapamiętaną informacją z książki Garance Dore o tym, że kobieta powinna mieć smoking, a przynajmniej ten fakt rozważyć.

W pierwszym momencie, jak każdy odbiorca reklamy, pomyślałam, że gdybym taki miała, to też byłabym w nim taka smukła jak modelka na zdjęciu. 
Ale po chwili, kiedy rozum wrócił na swoje miejsce, wysłałam zapytanie o szycie na miarę.

Nie będę opisywać tych emocji, towarzyszących mojemu mierzeniu się z mierzeniem, wielokrotnemu... :-D 

W końcu, w połowie lutego pojechałam na przymiarkę... 
A teraz mam wełniany żakiet szyty na miarę.







Żakiet jest świetnie uszyty, dopracowany w każdym szczególe. Dobrana podszewka ożywia go, a zatrzaski na które jest zapinany, są kompatybilne ze wzorem na podszewce. 
Nie ukrywam też, że bardzo miło mi było, kiedy Pani Zuza zaprosiła mnie do współdecydowania o tych szczegółach i poważnie wzięła pod uwagę moje preferencje kolorystyczne i upodobania. 
Czułam się wyjątkowo. I to uczucie zostało zaklęte w żakiecie, i ilekroć go zakładam, to tak właśnie się czuję.
P.S. I mam inne pomysły na ten żakiet. Będę się nimi chwalić :-)

Żakiet - Zuza Wychowaniec
Bluzka - O.N.E.
Spodnie - Małret
Szpilki - Karoń
Naszyjnik - prezent

Zdjęcia - Mike Bishop