sobota, 12 grudnia 2015

Różowa-ne rozochocenie

Zasiedziawszy się z nosem w szafie, a z głową w różowym rozmaśleniu, złożyłam - dość 
odważną, pełną radosnego dystansu do siebie - kreację/propozycję na świąteczny obiad. 
No, może nie włożyłabym jej idąc z wizytą do ortodoksyjnej babci, której nie mam. Ale na spotkaniu z rodziną, która zna moje stylizacyjne inklinacje, czy z przyjaciółmi, czułabym się w niej dobrze i swobodnie.


                           
;-) a teraz spokojnie skupiamy się na poszczególnych częściach stylizacji 

Otóż postawiłam na kobiecość ukwieconą, czyli wyszperałam leciwą, acz nadal sympatyczną sukienkę mini, w tłoczone, czarne kwiaty, z atłasowymi "lampasami" i lamówką pod szyją. Uznałam, że do tego, na obecną porę roku będzie pasował jak ulał, sweter barwiony w stylu ombre od spopielonego różu, do kremowej bieli. Ponieważ jest on w rozmiarze a`la oversize, to przytrzymałam go paskiem, by nie "żył swoim życiem" na moim ciele ;-)
Sweter ciepły, bardzo miękki w dotyku, z lekkim włosem, rozpinany bez zapięcia (prościej nie potrafię).

Jako dodatki wybrałam srebrną, delikatną biżuterię z małymi perełkami, różę materiałową w postaci broszki i bransoletkę, która z pozoru nie pasuje do kwiatów, ale dobrze komponuje się z atłasowymi wstawkami w sukience.





Botki na obcasie są absolutnie niezbędne w tej stylizacji :-)




Ponieważ nadchodzące Święta są celebracją więzi, szczególnie rodzinnych, to wydaje mi się, że swoje ciepło wewnętrzne, kobiecość i to COŚ, co każdy po swojemu nazywa, możemy uzewnętrznić w delikatnym cieple różu. Do czego z radością zapraszam, chyba że swoje ciepło odnajdujecie w zupełnie innych barwach. 
Kreacyjnych przyjemności :-)

W tej stylizacji nową rzeczą jest tylko:
Sweter - LenaLargo, dostępny TUTAJ

Zdjęcia : Mike Bishop

piątek, 11 grudnia 2015

Przez różowy pryzmat

Wizja zbliżających się szybko Świąt zderzyła się ze mną w moim umyśle na dobre. A żeby nie dostać przedświątecznej gorączki, postanowiłam przygotować się metodycznie.
Zaczęłam więc od najważniejszego, czyli stroju. Co do reszty ważnych przygotowań, dziś przyjęłam metodę Scarlett O`hary: pomyślę o tym jutro. 


Skoro Święta to i strój odświętny. Mnie takowy kojarzy się z sukienką.
Mam w szafie kilka małych czarnych, choć i większe czarne by się znalazły. Zatem baza klasyczna z dodatkiem przeuroczego różu, który ostatnio "za mną chodzi".







"Wisienką na torcie" mojego stroju jest śliczna kamizelka. Puszysta, poruszająca się przy każdym ruchu, ciepła i niezwykle miła w dotyku. Ma kieszenie dyskretnie wszyte z boku, a z przodu troczki do zawiązania. 
Jak widać, ja zamiast troczków do ujarzmienia "różowych piórek" użyłam paska. Z biżuterii wybrałam bransoletkę koloru koralowego, składającą się z koralików, które cichutko pobrzękują przy każdym ruchu nadgarstka - co cudownie wpisuje się w klimat i kamizelki i Świąt. Czerwone kolczyki z kryształów Swarovskiego, mieniąc się w świetle dobrze komponują się kolorystycznie z bransoletką.







Stylowy smaczek dziś to: kamizelka :-)



Kamizelka - Lena Largo 
*do nabycia, jak i wiele innych fajnych rzeczy: TUTAJ

Reszta ubrań z tej stylizacji, to rzeczy od dawna w moim posiadaniu.


Zdjęcia: Mike Bishop

piątek, 4 grudnia 2015

Piątek bez krawata

Piątek, piąteczek, piątunio... I kto nie zna tego powiedzonka i tego rozmarzonego uśmiechu, który po nim gości na twarzy :-)


 I tych myśli błądzących... za oknem.



Dziś moja propozycja niezobowiązującego stroju bazuje na spodniach typu szwedy. Znacie takie? 
Mam takie wczesne wspomnienie z dzieciństwa, w którym moja nastoletnia wtedy ciotka, nosiła takowe (koniecznie z mankietem) z trepami na koturnie, wtedy kiedy wybierała się na zabawę taneczną. A tam na pewno roiło się od kawalerów :-) 

Otóż moje szwedy są sprzed wielu sezonów i bardzo je lubię, choć dopiero dziś, na zdjęciach zobaczyłam, że oprócz maskowania tego co powinny, potrafią też nabroić, czyli skrócić i poszerzyć sylwetkę. Zatem ostrożnie ze szwedami.
Do tego konieczna wydała mi się czapka typu patrolówka z szaro-niebieskiego drobnego sztruksu (wiekiem dorównuje szwedom w mojej szafie).



Reszta stroju też piątuniowa, czyli dla rozformalizowania białej koszulowej bluzki, włożyłam niebieski sweter typu nietoperz (mankiety - musowo wyciągnięte na wierzch, a poły bluzki - zawadiacko na wierzchu!). Biżuteria nienachalna - w tonie biało-szaro-niebieskim.




Przyjemna pogoda dziś pozwoliła mi zostawić grubą kurtkę w szafie, a w to miejsce zarzucić na siebie beżowe poncho. Moje poncho nie jest zakończone golfem, a ja lubię ciepełko, więc dorzuciłam doń szal w kolorze patrolówki. I jakżeż to wszystko pięknie momentami tańczyło na wietrze...







Piątuniowo pozdrawiam :-)

Zdjęcia - Mike Bishop




czwartek, 3 grudnia 2015

Red hot tiny peppers


Dziś miało być trochę w stylu boho, trochę etnicznie, a moi Mężczyźni orzekli - hej, Ty wyglądasz jak Red Hot Chili Peppers w jednej osobie :-D 
A tiny dodałam - no bo moje papryczki są malutkie i dla odróżnienia od zespołu, nie śpiewają.


Uwielbiam kolory. Prawie wszystkie. Ale najlepiej jak są intensywne. A teraz tej intensywności bardzo mi trzeba.
Dlatego sięgnęłam po kurtkę o charakterze etnicznym (kupiłam ją kiedyś w Promodzie, kiedy poszłam do sklepu po zupełnie coś innego. I chyba, a może ... na pewno tego czegoś tam nie było...). 
Pod spodem mam czarną długą sukienkę, właściwie letnią, więc sweter w kolorze czerwonego wina był konieczny. W sukience są wszyte troczki po lewej stronie, które pozwalają ją zmarszczyć i tym samym skrócić, w razie potrzeby.
A na dłoniach spod kurtki wystają mitenki, nabyte wczoraj :-) dzielnie osłaniające moje nadgarstki przed chłodem, a właściwie zadające szyku.

Ponieważ przedzimowa aura daje znać o sobie, to nakrycie głowy uznałam za konieczne i padło na turban. Turban, czyli zawinięty na mojej głowie szal.
No i dla dodania pikanterii papryczki :-) Na szyi - naszyjnik mojej konstrukcji, zrobiony z ... dekoracyjnej zawieszki kuchennej, przywiezionej 9 lat temu z Hong Kongu, a kolczyki to ręczna robótka mojej zdolenej koleżanki. 

Nieodzowna torebka damska, choć w tym wydaniu raczej torba, z czerwonej skóry, z uroczymi uszami z czarnej plecionej skóry - prezent mój gwiazdkowy sprzed kilku lat. Odlotowa, bo ma mnóstwo kieszeni, kieszonek,przegródek, klamer ozdobnych, czyli tak jak lubię.
Ot i moja red hot tiny peppers propozycja na jesienny chłód :-)











 W dzisiejszym stroju dla mnie smaczkami są: wszędobylskie czerwone papryczki, turban równie czerwony i mitenki :-)





W mojej stylizacji nowe są tylko:
Mitenki - O.N.E.

Zatem: zaczerwieńmy się czasem, również tej jesieni. Powodzenia :-)

Zdjęcia: Mike Bishop

niedziela, 29 listopada 2015

Klasyczny nieklasyczny

Po przemyśleniu na temat ostatniego mojego posta, doszłam do wniosku, że gdybym pracowała w firmie typu korporacja, to nie byłoby tam miejsca na strój niezobowiązujący. Ani czasu, by się przebierać w czasie przeznaczonym na lunch.
Wtedy wybrałabym coś bardziej klasycznego.



W wielu zawodach jest właściwy dla nich dress code. I ludzie stosują się do tych zasad mniej lub bardziej, jak to ludzie. W mojej pracy są sztywne wytyczne co do ubioru i to wyczerpuje moje upodobanie do munduru na codzień. 
Ale po pracy... i o tym za każdym razem na blogu... ;-)

W mojej szafie mieszka - rzadko używany - kostium. Bardzo kobiecy, w kolorze... dla mnie bakłażana, z grubszej tkaniny, czyli w sam raz na tę porę roku. To co w nim do mnie przemawia, a nawet krzyczy, to jego urok i nietuzinkowość. Po pierwsze szyku zadaje krój - żakiet ze stójką, zaznaczoną talią, zakończony delikatnym marszczeniem, zapinany na dwa guziki, no i (łał!!) krótki rękaw. Spódnica w kontrafałdy, krótka ale stosownie. Charakteru dodają delikatnie widoczne przeszycia, a gustowny pazur to błyszczące refleksy, widoczne raczej w świetle sztucznym.
To w moim odczuciu sprawia, że dodatkowa biżuteria jest zbędna.




Elegancka i pojemna, skórzana torba na laptop sprawia, że zrezygnowałam z nieodzownej damskiej torebki.





I można pracować...aż do do nocy. Co o tej porze roku jest właściwie normą.

Smaczki dzisiejszej stylizacji, wg mnie to: zjawiskowy kostium przez krój i materiał, biała bluzka z wywijanymi mankietami zapinanymi na spinki oraz praktyczna i zarazem gustowna torba.




Kostium - prezent od roku w mojej szafie :-)
Biała bluzka z wywijanymi mankietami - sh
Torba na laptop - TKMaxx

Zapraszam do rozmachu w eksperymentowaniu :-) Pewnie w sklepie nie wybrałabym żakietu z krótkimi rękawami, a i taka spódnica, wyglądająca na "bombkę" też wydawałaby mi się stosowna dla dużo młodszej kobiety. Ale jak dostałam i włożyłam... to się rozpłynęłam... I nie czuję się ubrana niestosownie. 
Pozdrawiam, raz jeszcze życząc radosnego eksperymentowania, nawet z dress codem :-)

Zdjęcia - Mike Bishop