piątek, 6 stycznia 2017

Kilka pomysłów na to, jak w nowym roku zadbać o siebie

Osiedlowa choinka.

Początek roku to często czas podsumowań, postanowień, nowych ... oczekiwań, również tych od losu, życia.

Mnie jakoś jeszcze w tym roku trochę brak odwagi, albo mam zbyt duży mętlik w głowie, by robić podsumowanie na blogu. Zresztą całkiem niedawno coś na kształt tego zrobiłam. 
A co u Was w Nowym Roku słychać? Jakieś postanowienia noworoczne, może? 😊


A`propos postanowień noworocznych - prawie nigdy ich nie robię. Szybko  bym o nich zapomiała i ... takie długotrwałe przedsięwzięcia woli, są dla mnie zbyt trudne do wytrwania i trochę źle się kojarzą. Staram się korygować swoje życie, postępowanie na bieżąco.


Choć ... kilka lat temu, kiedy przeżyłam wielki kryzys w życiu (bo ktoś - wydawało się bliski, bardzo źle się ze mną obszedł), postanowiłam sobie, że w każdej sytuacji, która będzie moim udziałem w nowym roku, zadbam przede wszystkim o siebie. I staram się wracać do tego postanowienia każdego roku. W 2017 odnowiłam tę myśl bardzo intensywnie.


Pozostając w konwencji tej myśli, przedstawiam kilka moich propozycji na to, by nasza/moja codzienność w tym coraz bardziej zagonionym życiu, była milsza, fajniejsza, by chciało się rano wstawać, uśmiechnąć do drugiego człowieka, pozdrawiając go zwykłym "dzień dobry".
To pomysły na zrobienie sobie prezentu na codzień, ale bez kupowania go w sklepie. Prezentu, dzięki któremu odzyskamy energię, dobre samopoczucie, naładujemy akumulatory...
Proponuję zatem np.:
  • coś miłego z rana samego. Jestem typem sowy, więc poranne wstawanie (szczególnie o 5:30) od wielu lat jest dla mnie udręką. Lepiej wstaje mi się rano, gdy coś fajnego mam w planie, gdy na coś miłego czekam. W dni, w których nie muszę iść do pracy - a tych staram się nie przesypiać i budzik nastawiam na poranną godzinę, ale dużo milszą niż 5:30 - to są slow mornings, czyli: poranna kawa w szlafroku z tv śniadaniową w tle. Płaskie? Zwykłe? Może, ale lubię wstać nieco wcześniej, by takim porankiem się podelektować i przenieść ten dobry nastrój na resztę dnia. Co zatem z dniem roboczym?  
  • latem kiedy jeżdżę do pracy motocyklem, to jest to wystarczająca motywacja i radość do wczesnego wstawania, ba - wcześniejszego wyjścia z domu, a i zdarzało mi się wybrać okrężną drogę, by dłużej rano pojeździć...  😁😁😁😁😁  
  • w zimie w tej kwestii nieco trudniej, bo ciemno i wydaje się że ciągle jest noc, szczególnie, że śniegu zwykle jak na lekarstwo. Pozostaje ulubiona stacja radiowa, poranna kawa z mleczną pianką...


  • coś miłego na wieczór. Proponuję, bo preferuję spacer wieczorem, najlepiej z kimś bliskim. Będzie i milej i bezpieczniej. I na dodatek zdrowo :-) takie wietrzenie umysłu z negatywnych emocji całodziennych. Uważam też, że każda pora roku jest na to dobra, każda ma swój niepowtarzalny urok. I tu powtórzę powiedzenie używane w świecie motocyklistów, że nie ma złej pogody, są tylko nieodpowiednio ubrani spacerowicze (w oryginale - motocykliści). Dla sportowców może być jogging, czy każda inna preferowana forma sportu.
  • może też być to dobry film, choć w programowej tv o takie trudno, z gatunku jaki kto preferuje. Ostatnio na przykład, po raz kolejny, ale po długiej przerwie obejrzałam "Pulp fiction" - i jak zwykle znalazłam "nowe sceny", na które zwróciłam uwagę i które zrobiły na mnie wrażenie - inne niż kilka lat temu.
  • zawsze można poczytać ulubioną literaturę, porobić jakieś swetry, szaliki na drutach, lub coś na szydełku. Wieczory dobre są dla każdego niemal hobby: haftu, modelarstwa, czy co kto lubi...



  • "dzień człowieka" - taki nasz sposób na chandrę i celebrację bycia razem. Wymyślony dawno temu, kiedy byliśmy razem tylko z moim małym synkiem i trudnych chwil było co nie miara. Co jakiś czas ogłaszaliśmy w  naszym domowym kalendarzu "dzień człowieka" i robiliśmy sobie wtedy różne wspólne przyjemności, np. oglądanie filmu, który nam obojgu się podobał, z przekąskami nie koniecznie zdrowymi, ale zrobionymi przez nas samych, czy spędzenie czasu na grze w farmera do 1-ej w nocy, leżąc na dywanie.. itp. I gdzieś nam to uciekło na chwilę. Ale w roku, w ogólnie obowiązującym kalendarzu,  jest dużo okazji do celebrowania bycia z drugim człowiekiem, co najmniej 365. Wystarczy zatem dla każdego ☺


  • spotkania z przyjaciółmi, bliskimi, znajomymi. Warto czasem, a nawet często, porzucić wirtualne życie na rzecz prawdziwego. Jak często w miesiącu spotykacie się ze znajomymi, czy przyjaciółmi, czy rodziną? W moim przypadku nie z powodu wirualnej egzystencji, ale z prze-pełnego grafiku zaczęło zanikać życie towarzyskie. Bo ja już wiem, że można mieszkać w tym samym mieście, być w kontakcie, ale nie widzieć się przez kilka lat. A dotarło to do mnie mega bardzo, kiedy 23 grudnia, po godz. 21-ej wpadłyśmy na siebie w galerii z koleżanką i ... po sekundowej chwili namysłu poszłyśmy na szybką herbatę i lody. I ta niecała godzina w Jej towarzystwie wyczarowała u mnie tyle endorfiny, że ... łał! Dzięki Magda! Zamierzam braki na tym polu odrobić 😃😃😃😃😃😛 do czego i Was namawiam.


Stylizacja - jej clou są okulary aviatory. To wokół nich kręci się reszta. Moje aviatorki były dodatkiem do kupionego prezentu, czyli nie mają "rasowego rodowodu", ale mają filtr uv i na zewnątrz są w tęczowej barwie. Są takimi moimi różowymi okularami, przez które chcę patrzeć ... w przyszłość.
Sweter też prawie tęczowy melanż, kupiony w podróży służbowej, w sklepiku przydworcowym. Wiem, to nie jest sposób na zakupy, który należy promować, ale ja tak mam. Mogę tylko dodać, że był przemyślanym zakupem (tzn., że w tym czasie czegoś takiego szukałam) i sprawdził się w 100% - czyli jest miły w dotyku, ciepły, przez swój wygląd pasuje w zasadzie do wszystkiego i nic się z nim nie dzieje w praniu. Czyli go piorę, suszę i zakładam. Takie zakupy uwielbiam.
Do tego stare, sprawdzone jeansy, zimowe podkolanówki wyciągnięte na buty, ciepłe rękawiczki, koniecznie szalik na szyję, czapka na głowę, ciepłe okrycie wierzchnie i ... dalej na zimowe igraszki.
 



  • krótkie podróże. Ha! Bo nie mam tyle wolnego (na razie) , by wyjeżdżać często na dłużej. Lubię podróżować i nawet kilkugodzinny wypad za miasto, albo i niekoniecznie za miasto, dobrze mi robi. Zdecydowanie ładuję wtedy akumulatory. A ile można się dowiedzieć ciekawych rzeczy o miejscu, w którym się żyje ...




To jest droga, którą często jeździmy na przejażdżki motocyklami, takie "w koło komina". Tylko pora roku inna :-)

Ta sama droga, tylko w drugą stronę, a później zakręty..


To na dziś tyle moich przemyśleń, jak uczynić swoje życie lepszym, jak zadbać o siebie.
A może Wy macie jakieś inne, może lepsze patenty? Zapraszam do podzielenia się nimi. Chętnie skorzystam, albo chociaż spróbuję :-)

Dobrego Roku.

Zdjęcia - by M.


niedziela, 1 stycznia 2017

Szcęśliwego Nowego Roku!







Szczęśliwego Nowego Roku ☺ 
- i niech to szczęście wypływa z nas samych, prosto z naszych serc, niech go nie przykryją zewnętrzni "zagłuszacze", niech go nie zmącą żadne substytuty;
- i oby wystarczyło czasu dla wszystkich i na pracę, i na odpoczynek, i naoddawanie się swojemu hobby, czy innym przyjemnościom. Bo będąc spełnionymi ludźmi, będziemy lepsi we wszystkich rolach społecznych jakie przyjdzie nam pełnić;
- i bądźmy dobrzy dla siebie, dla bliskich, dla dalszych... Oby udało nam się budować nasze szczęście nie depcząc i nie rujnując cudzego, wtedy nasze szczęście będzie w pełni satysfakcjonujące.


Czego sobie i Wam życzę.
 


A tymczasem oddaję się i wspominaniu wczorajszej zabawy i przyjemnemu, troszkę leniwemu zapoznawaniu się z Nowym 2017 Rokiem 😀😀





wtorek, 27 grudnia 2016

Czerwona spódnica


Ten tydzień między Świętami, a Nowym Rokiem sprzyja nieznacznemu rozluźnieniu... w stroju, w atmosferze, czasem w obyczajach (w dobrym tego słowa znaczeniu). Wydaje się, że skoro jedne świąteczne dni mamy za sobą, a następne dni do świętowania przed sobą, to nastrój odświętny gości w naszych głowach, sercach, uśmiech częściej pojawia się na ustach..
I ja w związku z tym, postanowiłam trochę tych barw świątecznych przenieść na swój strój codzienny.

Słowem - stylizacja czerwonymi akcentami nawiązuje do jeszcze nie do końca przebrzmiałych Świąt. Co prawda, nie wypada już stroić się w czapkę Św. Mikołaja, ale czerwona czapka z pomponem mieści się w świątecznej konwencji barw ;)
W stylizacji na pierwszym miejscu jest ołówkowa, czerwona spódnica z eko-skóry. Długości - midi, bo ciut za kolano.
Do niej wybrałam, może przewidywalnie, ale ulubione przeze mnie części mojej garderoby, wszystkie już od dawna w moim posiadaniu (poza rajstopami, z tymi trudno liczyć na lata...). Czyli golf szary melanż, rajstopy ciemnoszary melanż, torba czerwona, kurtka - wiadomo, motocyklowa ramoneska, dzięki ocieplanej podszewce i rozsuwanym rękawom sprawdza się również jako część zimowego stroju kobiecego. Kozaki skórzane, służą mi trzecią zimę. Rekawiczki w użyciu w tym roku - ale dla nich prawie druga zima ;) Czapka malinowa z pomponem, druga zima.


Całość w moim odczuciu, jest bardzo kobieca i troszkę przewrotna, i trochę drapieżna, i codzienna, ale i mająca elementy eleganckie. 
Taka po mojemu. Akurat na ten tydzień między świętami. Proszę zapożyczać pomysł, jeśli i Wam przypadł do gustu i dobrego tygodnia (w pracy - dla tych co pracują szczególnie).



Zdecydowanym smaczkiem tej stylizacji jest czerwona spódnica, która raduje mnie, przypominając o swoim istnieniu delikatnym szeleszczeniem, kiedy się poruszam.








Spódnica - nn, ale podobne tutaj, czy tu.
Kurtka - Wolf.
Torebka - nn.
Rękawiczki - KappAhl.
Czapka - butik Olmai.
Sweter, kozaki - od dawna w mojej szafie.

Zdjęcia - by M.


poniedziałek, 19 grudnia 2016

na każdy dzień

Kiedy już jest zimno, zwykle nosimy ... kurtkę, płaszcz, futerko, czy jeszcze inną wersję wierzchniego odzienia.


Ale pozostaje czasem (albo często) dylemat co pod spód?
Pomyślałam więc, że może zamiast ciepłego swetra, który nie na każdą okazję pasuje - choć zimowa pogoda wydaje się być wystarczającą okazją dla niego - można włożyć bluzę z szerokim golfem/kominem.


Bluza tutaj jest zamiast białej koszuli. Dla takich zmarzlaków jak ja. Bo pod tę szeroką bluzę mogę coś włożyć. Dziś jest to czarny półgolf.






Bluza uszyta z lnianej krepy, w kolorze: biel wełny. Luźnego kroju z duuużym kominem/golfem, który może służyć czasem za kaptur, a zimą pod kurtką może też zastępować szal. Z prawej strony, w miejscu przyszycia komina do bluzy, jest zostawiony otwór, przez który można dodać jakiś ozdobny gadget. Ja założyłam tam bransoletkę, ale ... myślałam jeszcze o gawroszce do innej stylizacji...



Bluza - by Diana Sencerek dla Agnes Odzież Damska.
Półgolf - nn.
Spodnie - nn.


Zdjęcia - by M.

czwartek, 8 grudnia 2016

Starfish na głowie - cd.



Nawiązując do ostatniego mojego posta, w którym wspomniałam, że dobrze jest ubierać się stosownie do pogody i dbając o zdrowie, nosić czapki w zimie, prezentuję kolejną propozycję Starfish na nasze głowy.
Czapki a`la smurfetki, czapki-krasnalki, zwykłe-niezwykłe, wygodne, ciepłe, efektowne. Zwykłe, bo od wielu lat podobne funkcjonują w modzie użytkowej. Ale niezwykłe, bo są fantazyjnie skrojone - trochę są jakby rozszerzane wokół twarzy a i tak jest w nich ciepło, długie - można je głęboko naciągnąć, ułożyć wg fantazji. Mają różnokolorowe wnętrze. No i faktycznie dobrze się w nich wygląda, nawet osoby, którym generalnie czapki ujmują urody, mają good looking.
Myślę, że mogą być odpowiednim nakryciem głowy zarówno dla kobiety jak i mężczyzny.
















































A ja mogę powiedzieć, że na szczęście lubię nosić nakrycia głowy, czy to czapki, czy inne...


Czapki - Starfish.
Kurtka - Starfish.


Zdjęcia - by M.

niedziela, 4 grudnia 2016

Głowa w kominie, czy komin na głowie?

Preludium zimy mamy już za sobą. Przez chwilę wszystko było takie pięknie białe.  
I mimo, iż nie ma już śniegu - może chwilowo, to należy zadbać o nakrycia głowy, bo ... "przez głowę tracimy najwięcej ciepła" - czyż nie tak powtarzały nam mamy, babcie? A i my swoim dzieciom pewnie podobnie mówimy.

I tu pojawia się dla niektórych problem jaką czapkę wybrać, bo przecież nie każdemu jest dobrze w każdym fasonie czapki.
Starfish w kwestii proponuje komin z kapturem.
Do tego kurtka, bo wygodniejsza w codziennym użytku i absolutnie konieczna jako okrycie wierzchnie o tej porze roku. Ważne by było nam w niej ciepło.  Taką, jaką mam na sobie, proponuje nam na zimę Starfish. Kurtka uszyta z dość szorstkiego w dotyku i sztywnego materiału, ale za to faktycznie ciepła, mimo iż na pierwszy rzut oka na taką nie wygląda.

Kominy są w użyciu już kolejny sezon i wszyscy je znamy. Ale te z kapturem są inne i bardzo mi się spodobały. Są dwustronne, a właściwie część wewnętrzna, bo dość trudno nazwać mi ją podszewką, może być różnego koloru. 
Dlatego należy tylko kaptur założyć na głowę, część kominową wywinąć wokół szyi, ułożyć po swojemu i ... ruszać na podbój zimy.

 








 


 
Kurtka - Starfish.
Kominy  Starfish.

Zdjęcia - by M.