poniedziałek, 3 lipca 2017

na każdy dzień: spódnica z kokardą

Lato na całego.
Co prawda tego roku trochę kapryśne. Ale to jednak lato. 
Stąd mój wybór długiej, kopertowej, rozkloszowanej spódnicy, zapinanej na kokardę ;).
Wybrałam długą, jasnoniebieską spódnicę, bo wydaje mi się być znakomita w kroju na lato. Lato zmienne, bo kiedy wychodzę do pracy bardzo wczesnym rankiem, to nie wiem do końca jak się ubrać, bo poranek rześki, by nie powiedzieć zimny, a w ciągu dnia robi się gorąco.

Ta letnia spódnica jest zapinana na guziczek po wewnętrzne stronie paska i dodatkowo zawiązywana na zdrugim brzegu. Spód ma nieznacznie asymetryczny. Bardzo sympatyczna w noszeniu.
Całości stylizacji dopełnia bluzka w kolorze łagodnej bieli. Wokół szyi apaszka w tonacji kolorystycznej zbieżnej ze spódnicą. Dla ożywienia pastelowej kreacji wzięłam żółto-wielokolorową torebkę, która swoją fikuśnością kolorystyczną działa  rozweselająco. 
 







Spódnica o takim kroju bywa kłopotliwa w stylizacji do pracy, ponieważ zakładane poły spódnicy otwierają się nie tylko na wietrze, odsłaniając daleko nogę. Jeśli więc nie chcemy mieć kłopotu polegającego na ciągłym przytrzymywaniu, czy poprawianiu spódnicy, to do pracy należy wybrać bardziej nobliwy strój. A taką spódnicę zostawić na wyjście z koleżankami, na spacer, czy randkę...

Spódnica - Butik Iza.
Bluzka - Ewa Minge.
Torebka - TK Maxx.

Zdjęcia - by M.

wtorek, 27 czerwca 2017

Letnie prześwity w Anatace

Lato zaczyna nas rozpieszczać swoim ciepłem :-) żeby nie powiedzieć upałem.
Lubicie to?
Niektóre z nas tak. 
I w taki klimat znakomicie wpisują się bluzki Swing Ecru i Swing Jeans z Anataki. 
Jak wspomniałam, mają dziurki, a żeby nie były zbyt prześwitujące, to są proponowane z t-shirtem na ramiączka.
Bardzo wygodne i przyjemne w użytkowaniu.








Bluzka Swing Ecru - Anataka.
Bluzka Swing Jeans - Anataka.

Zdjęcia - by M.

sobota, 17 czerwca 2017

Skąd się biorą nasze niewłaściwe zakupy ubraniowe?

Do lata, do lata, do lata, piechotą będę szła... Tak mi się nuci za Beatą Kozidrak.




Wreszcie zakończył się mój bardzo napięty i pracowity czas ostatnich tygodni i w bardzo słoneczny dzień świąteczny, przez chwilę poczułam coś na kształt ... wakacji... 
Dopóki nie zabił tego piątkowy, poranny ryk budzika.

Ponieważ lato nadciąga, to krytycznie, a przynajmniej najbardziej obiektywnie jak umiem, przyjrzałam się mojej letniej garderobie.

Patrząc na niektóre egzemplarze moich ubrań, zastanawiam się dlaczego kupiłam takie rzeczy, które po przyniesieniu do domu, albo po jakimś czasie mi nie odpowiadają?
Czy i Wam się to kiedyś przydarzyło, a może zdarza się nadal?
Bo mnie się zdarzało, choć ogólnie wydawało mi się zawsze, że robię przemyślane zakupy.

Zastanowiłam się, co takiego czasem dzieje się z kupionymi ubraniami w drodze do domu, że tracą... na urodzie, na potrzebności, na dopasowaniu, na kolorystyce, w końcu na fasonie... i na wszystkim? Słowem "brzydną" kiedy tylko przekroczymy z nimi próg naszego domu, jakby je ktoś odczarował nagle...

Ha! Nic się nie dzieje. Po prostu dokonujemy czasem złego wyboru.
A skąd takie wybory się biorą? Przecież każda z nas wie czego potrzebuje do ubrania, każda wie jakie to świetne uczucie, kiedy mamy pasujący strój pod każdym względem. Czujemy się wtedy wspaniale, wzrasta nam pewność siebie i skuteczność w działaniu.
Zatem skąd niewłaściwe wybory, skoro wiemy jak chcemy się czuć i wyglądać?

Bywa, że kupujemy ubrania, by po prostu zrobić sobie przyjemność. A apetyt rośnie w miarę jedzenia (kupowania). Tylko, że ilość rzadko idzie w parze z jakością, a przesada może wręcz prowadzić do zakupoholizmu.
Choć o pułapce uzależnienia od zakupów można mówić częściej kiedy kupowanie kompensuje jakieś braki, straty, np. samotność, niepowodzenie w pracy, konflikty w związku, czy inne frustracje...

Czasem do kupna czegoś, bo modne, bo koleżanka ma, bo chcę mieć pierwsza.., skłania nas wstydliwe, płaskie uczucie zazdrości. Uczucie, którego nie dopuszczamy do głosu, nie przyznajemy się do niego, ale bywa że wygrywa wyścig z rozsądkiem. 

Kupujemy też, bo działają na nas wszelkie obniżki (nawet jeśli w głębi duszy wiemy, że to chwyt marketingowy), wyprzedaże i inne "okazje". Tak, ja również złapałam się na tym, że kiedy cena wynosi 49,90 zł., zapamiętuję raczej, że rzecz kosztuje koło 40 zł. A przecież to 50 zł, bez 10 gr.
Słowem działa na nas reklama.

Działa też reklama - ekspozycja. Oj, jak bardzo. Czyli kiedy widzimy piękną modelkę na zdjęciu (noszącą rozmiar 34, przy 170 cm wzrostu), czy fikuśnie upięte ubranie na manekinie, który jest smukły (bo chudy) i mimo swej martwoty wydaje się być zwiewny, "ponętnie" wygięty. To dopiero nasza wyobraźnia pracuje. I już widzimy siebie w takiej odsłonie... 
I do tego dodać należy zawodowe komplementy sprzedawcy typu: jak szyte na panią, leży jak ulał, znakomicie, świetnie pani wygląda, absolutny hit sezonu, najnowszy krzyk mody, a widziała panie w tv śniadaniowej tę prezenterkę ubraną ... 
Kupione! Albo raczej: trafiona - zakupiona.

A w domu, po jakimś czasie ... 
I tak można wymieniać. A ja na tym zakończę słodko-gorzkie przemyślenia nad stertą ubrań.

Lato, lato, lato czeka... 
Czeka mnie przemyślana lustracja garderoby i jeśli zakupy, to zdroworozsądkowe = stylowe.






Czasem kupuję nieprzemyślanie, spontanicznie i "od czapy", jak mój T-shirt z Minionkami, który bardzo lubię. I kiedy go zakładam, to zawsze jakoś tak robi mi się na duszy lżej i weselej, choć przecież metrykalnie niby daleko mi do Minionków..
Ale Minionki są w moim stylu ;) I to zdecydowanie dobry zakup na nadchodzące lato.

T-shirt - Butik Iza.
Spodnie - Bonprix - sprzed 2 lat.
Buty - czasnabuty.pl


Zdjęcia - by M.

czwartek, 1 czerwca 2017

Koralowo, truskawkowo, czerwcowo

I już mamy czerwiec. Czerwiec smakuje truskawkami, soczystą zielenią, długimi dniami, ciepłymi wieczorami...

W kwestii truskawek, np. ze śmietaną, czy jogurtem, ech ...
W takiej smacznej tonacji, w Anatace znajduję t-shirt Twin Koral i spodnie Malibu.



T-shirt Twin Koral, dwuczęściowy. Spodnia część, czyli t-shirt na ramiączka, z bardzo miękkiego, przyjemnego materiału, figlarnie wystaje spod koralowego wierzchu na biodrach i dekolcie.
Spodnie Malibu, w raczej letnich barwach, wygodne bo elastyczne. Zależnie od dodatków, np. butów mogą być mniej lub bardziej casual.







1 czerwiec to też Dzień Dziecka. Życzę wszystkim dzieciom, tym małym i tym dorosłym, by dziecięca radość, fantazja  i w dobrym tego słowa znaczeniu - beztroska, nigdy z Waszych serc nie uleciała. 
Dobrego truskawkowego czerwca :)

Zdjęcia - by M.

wtorek, 23 maja 2017

Tiulowo

Na wybiegach wciąż możemy obejrzeć kreacje z tiulu. Oznacza to, że te zwiewne, czasem prześwitujące, a czasem wydaje się, że uszyte z marzeń stroje, są wciąż na topie. 

Idąc tym tropem, wybrałam w Anatace spódnice Reni. Uszyte z tiulu, na podszewce, długości midi, zamaszyste, zwiewne...




A teraz małe wspomnienie :-) Spódnica Reni szara i czarna.
 
Wiosna, wiosna w koło... 

Spódnica Reni - Anataka.
Bluzka - Mohito.
Kurtka - Anataka.

Zdjęcia - by M.

poniedziałek, 15 maja 2017

Skrawek koronki i szara proza...

Wreszcie pogoda nas dopieściła :) Chyba wczoraj nikt nie siedział w domu. I ja też nie.
Ale ostatnio mało jestem w domu i to nie tylko z powodu wiosny.


Podróże i bywanie między ludźmi, w różnych sytuacjach, skłania mnie do ... przemyśleń. Ostatnie spotkania zaowocowały w ciekawe obserwacje i rozmowy.
Bo fakt, że są różnice pokoleniowe, to żadna nowość. Każdy to wie. Ale teraz chyba zaczynam rozumieć to, co niegdyś uważałam za zrzędzenie starszego pokolenia. 

Taka sytuacja: Siedzą ludzie przy długim stole na kolacji służbowej, przyciemnione światło, muzyka w tle, rozmowy mniej formalne... ale przecież wciąż są jakby w pracy. Patrząc z boku ludzie dzielą się na: tych którzy rozmawiają z sąsiadami i tych, którzy obecni ciałem, duchem za pomocą komunikatorów są gdzie indziej. 
Ot, taki znak czasu, chyba?
Ale jeszcze jakiś czas temu, hmm... kilkanaście lat temu, w dobrym tonie było, by w takich sytuacjach wyciszyć telefon, a kiedy potrzebujemy z kimś porozmawiać, wyjść z sali lub odejść na bok. Bardzo źle odbierane było, jeśli ktoś opierałby się łokciami o stół i przed oczami trzymał telefon i brylował w swoim świecie wirtualnym, będąc fizycznie z innymi na kolacji, również służbowej. 

Hmm..., chyba przekroczyłam tę niewidzialną linię za którą człowiek staje się "starszym pokoleniem".

Może to efekt wirtualnego wychowania od dziecka, kiedy to siedząc w domu przed komputerem, telewizorem, dziecko chłonie wszystko co przez te nośniki jest przekazywane. A w świecie wirtualnym bywa niewidoczne dla swoich rozmówców, czego nie da się dosłownie przenieść do prawdziwego życia. Przecież całkiem niedawno była reklama pokazująca, jak kobieta wraca do domu i nikt nie zwraca na ten fakt uwagi, dopiero wysłany MMS ze zdjęciem cukierków "odczarowuje" domowników. 

Zatem czy to tylko znak czasu, rozluźnienie obyczajowe, różnice pokoleniowe...? 
Może czas się przyzwyczaić zamiast dziwić?

Na dziś wybieram motto z napisu na tablicy przed jedną z łódzkich kawiarni/winiarni: 
"Mamy wifi ale mimo wszystko porozmawiajcie ze sobą :)"

Stylizacja na bardzo ciepłą wiosnę to: letnia bluzka na szerokiech ramiączkach, z dodatkiem przeżywającej swój renesans w tym sezonie koronki. Bluzka bardzo szeroka od karczku w dół i tym samym przewiewna. Odsłonięte ramiona są bardzo efektownym rozwiązaniem i na gorąco, i dla bardzo młodych i dla dojrzałych kobiet. 
I jak zawsze, od tego co włożymy dodatkowo, bluzka może być elementem eleganckiego stroju, bądź codziennego.
A ja wybrałam szerokie spodnie z wysokim stanem - czego tu nie widać. 
Pokrytą koronką kopertówkę i wygodne buty.





Absolutnym smaczkiem dzisiejszej stylizacji jest bluzka ze zdobieniami koronkowymi.

Bluzka z koronką - Butik Iza.
Spodnie - H&M.
Buty - moje zasoby.
Torebkaa - moje zasoby.
Pomadka First Blush - Mary Kay.

Zdjęcia - by M.