Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energetyczny strój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energetyczny strój. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 sierpnia 2016

Słoneczne barwy latem

Co to znaczy, że słonecznie latem? 
Ano, lato w tym roku ... bardzo kapryśne, rzekłabym wręcz. Pogoda potrafi nas zaskakiwać i zmieniać się kilkukrotnie w ciągu dnia. Z tej przyczyny prognoza pogody wydaje się trochę być jak losowanie w totka ;)
Ale sama kombinuję codziennie jak się ubrać, by to było odpowiednie i do pory roku i do aury akurat panującej. Tak, by się nie gotować po południu, by nie zmarznąć w razie zmiany pogody i by nie wyglądać jak zmokła kura w razie nagłego i nieoczekiwanego deszczu. 
Dobrze jest mieć "kompaktowy", czyli łatwy do spakowania sweter lub letnią kurtkę i parasol/kę, składaną lub nie, zależnie od upodobań i sposobu w jaki się poruszamy.
To wczorajsze popołudnie. Dobrze, że w tych momentach nie ochładzało się nadmiernie. Za to po krótkich, chwilowo intensywnych opadach, wychodziło słońce.
Dzisiejsza (właściwie wczorajsza) stylizacja składa się z letniej bluzki w słonecznie żółtym kolorze, o tzw. nietoperzowym kroju, z podszewką. Rękawy 3/4 i dół bluzki wykończone gumką. Do kolistego printu dodałam kolczyki i bransoletkę w podobny, kolisty wzór. Reszta ubioru w kolorze czarnym, jak wzorek na bluzce.
W słonecznym, rozweselającym, energetyzującym - jak już kiedyś pisałam, kolorze - parasol. Wysłużony, stareńki, nieautomatyczny, ale jakże pomocny :)
Apaszka zawiązana w formie przepaski/mini turbanu, również w konwencji słoneczno-rozświetlającej.








 Zdecydowanie smaczkiem dzisiejszej stylizacji jest: żółta bluzka w koliste czarne wzory.

Bluzka, Szorty, Apaszka, Sandałki, Srebrna biżuteria - NN z poprzednich sezonów.


Zdjęcia - by M.

środa, 18 listopada 2015

Moje miasto zapłakane deszczem...

Druga odsłona - jak zobaczycie kolor płaszcza, nie będziecie mieć wątpliwości, że musiałam się ustroić :-)


Postanowiłam założyć pasek z dużą klamrą w kwiaty, bo płaszcz chyba jest męski i obszerny. Dzięki temu zyskałam talię i nie wyglądam jak wielkanocne jajo o kolorze gąsiątkowym. Otóż moja Babcia zwykła tak określać ten kolor, który teraz znamy pod nazwą limonkowy, czy neonowy. Przypomniało mi się to jakoś zimą tego roku i pewnie przez pryzmat ciepła emanującego ze wspomnienia o Babci, kolor gąsiątkowy chodzi za mną od lutego i rozświetla mnie wewnętrznie.


Ups! Wytknięty język  to w tej sytuacji po prostu atawizm (deszcz, kalosze, kałuża...)