Ano, lato w tym roku ... bardzo kapryśne, rzekłabym wręcz. Pogoda potrafi nas zaskakiwać i zmieniać się kilkukrotnie w ciągu dnia. Z tej przyczyny prognoza pogody wydaje się trochę być jak losowanie w totka ;)
Ale sama kombinuję codziennie jak się ubrać, by to było odpowiednie i do pory roku i do aury akurat panującej. Tak, by się nie gotować po południu, by nie zmarznąć w razie zmiany pogody i by nie wyglądać jak zmokła kura w razie nagłego i nieoczekiwanego deszczu.

Dobrze jest mieć "kompaktowy", czyli łatwy do spakowania sweter lub letnią kurtkę i parasol/kę, składaną lub nie, zależnie od upodobań i sposobu w jaki się poruszamy.
To wczorajsze popołudnie. Dobrze, że w tych momentach nie ochładzało się nadmiernie. Za to po krótkich, chwilowo intensywnych opadach, wychodziło słońce.
W słonecznym, rozweselającym, energetyzującym - jak już kiedyś pisałam, kolorze - parasol. Wysłużony, stareńki, nieautomatyczny, ale jakże pomocny :)
Apaszka zawiązana w formie przepaski/mini turbanu, również w konwencji słoneczno-rozświetlającej.
Zdecydowanie smaczkiem dzisiejszej stylizacji jest: żółta bluzka w koliste czarne wzory.
Bluzka, Szorty, Apaszka, Sandałki, Srebrna biżuteria - NN z poprzednich sezonów.
Zdjęcia - by M.











