niedziela, 17 września 2017

Swetry w Butik Iza

Coraz chłodniejsza aura sprzyja chęci otulenia się, choćby w ciepły sweterek.
Poniżej przedstawię Wam co na tę okoliczność możemy znaleźć w Butik Iza. Uwaga dla niecierpliwych: to będzie dłuuugi spacer.

Pudrowo-różowy sweter z miękkiej dzianiny, o modnym kroju, z rękawami 3/4. Zdobny w bardzo modne w tym sezonie aplikacje. I ma kieszenie. Może mało funkcjonalne, ale są ;-)
Sympatyczny  sweter do stylizacji i eleganckiej i młodzieżowej, i codziennej.



Znalazłam ostatni hit obecnego sezonu - sweter stylizowany na podarty (w ślad za wszechobecnymi "podartymi" jeans`ami). 
Powtórzę za Modaleną, że niegdyś takie swetry (najlepiej wcześniej zacerowane) zakładało się do pracy w ogródku, a w tej chwili są on the top. Ot, moda...
Widzicie te artystyczne "poprucia"? Niesamowite. I efekt - jak dla mnie -zaskakująco fajny. Sweter ciepły, przyjemny w dotyku i dający duże możliwości stylizacyjne.



I tu zmiana kolorystyki. Otóż nadal modne są kolory jesieni, czyli czasu zbioru plonów, owoców, np. późno dojrzałych malin, brzoskwiń. Takie kolory swetrów również znalazłam. Przewiewne, szerokie, ale jednakowoż dające ciepło. Krótsze, dłuższe, z kieszeniami lub bez. Dobre dla każdego spośród różnych typów urody.








Kolejny sweter, nie klasyczny w formie. Dla mnie od pierwszego wrażenia idealny do połączenia z koszulą.



I typowy oversize.
Wielki, jakby po starszej siostrze, a nawet bracie. Ciepły. Jak dotąd nie byłam zwolenniczką takiego trendu w modzie, a tu ku mojemu zaskoczeniu, bardzo dobrze się w nim czułam.




Moje smaczki tych stylizacji:
 


Wszystkie swetry są polskiej produkcji. W większości firmy Me Gusta, ale i ONA też. Mój upatrzony, w kolorze malinowym, to mieszanka akrylu i wełny, z przewagą tego pierwszego. Przeznaczony do prania ręcznego, co jest małym minusem przy moim trybie życia. Ale wygląda i nosi się znakomicie.

Swetry - Butik Iza, te i wiele innych.


Zdjęcia - by M.


czwartek, 14 września 2017

Szary płaszczyk


Nie da się ukryć, że lato powoli, a nawet szybko, zamieniło się w jesień. Coraz częściej pada deszcz. Trzeba ubierać się grubiej.  
Mój jasnoszary płaszczyk świetnie sprawdza się w taką pogodę.
Mój jasnoszary płaszczyk o trapezowym kształcie, przewiązany paskiem staje się wręcz dziewczęcy, pokazując talię. Rękawy jak widać trochę bufiaste, świetnie współgrają z fantazyjnie udrapowanym kołnierzem. 
Nie testowałam płaszcza w ulewie, ale takich zwykłych deszczowych kropli nie przepuszcza. W tej stylizacji włożyłam granatową sukienkę dzianinową, a pod szyję granatową apaszkę.



W ten deszczowy dzień parkowe róże wyglądają pięknie dla takiego amatora fotografa jak ja :) Stąd i Was częstuję moim sposobem widzenia świata.
Płaszcz - Yaya - prezent.
Sukienka - pamiątka z wakacji.
Torebka - Bonprix.
Buty - Karino (butik Olmai).

Zdjęcia - by M.




niedziela, 10 września 2017

Punkt widzenia

Wakacje.., czas cudownego, błogiego lenistwa...



Wakacje, czas w którym  c z a s  zwalnia. To moment kiedy dłużej śpimy, bo później się kładziemy, delektujemy się pięknymi widokami zwiedzanych miejsc. Jesteśmy bliżej natury... i co tam kto lubi.




A 1 dzień później.
Acha i takich grzybów nie zbieramy!



 Podczas tych wakacji byliśmy zaproszeni w gości. Byliśmy miło przyjęci. Była impreza, z tańcami, opowiadaniem  śmiesznych historyjek, intensywnymi dyskusjami i - żartowałam że skończyła się jak "rasowa babska impreza" przebierankami :D Prawdziwa biesiada, z małymi dodatkami - wg tego jak w dzisiejszym programie śniadaniowym, zdefiniował takie spotkanie towarzyskie prof. Bralczyk.





Prawdziwe przebieranki rzeczywiście Gospodyni zorganizowała dla żeńskiej części gości.
W pewnej, przytulnej części domu, za zamkniętymi drzwiami, ostatniego wieczoru odbyła się "babska imprezka", polegająca na przymierzaniu, przechadzaniu się przed lustrami i - w tym przypadku - przed życzliwym okiem drugiej kobiety. Przymierzałyśmy, chichotałyśmy, wyginałyśmy się beztrosko przed lustrem...i jeszcze zostałyśmy obdarowane. I to wszystko bez męskiego towarzystwa, w obecności którego wstydziłybyśmy się swoich prawdziwych i wyimaginowanych niedoskonałości oraz iście kobiecych zachowań. W tym czasie mężczyźni spędzali czas w swoim towarzystwie, chyba przed telewizorem.

Po powrocie do domu, usłyszałam taką oto opowieść z męskiego punktu widzenia, kierowaną do naszych gości: "... ogólnie było świetnie. Ale wyobraźcie sobie, że ostatniego dnia, właściwie wieczoru, nagle zapanował spokój... Baby gdzieś zniknęły. Na cały film. Zero jazgotu: "że nudne", "że przełącz", "że przycisz", "że porozmawiajmy", "że posłuchajmy czegoś innego", albo nie daj Boże "potańczmy!". Spokój przez cały film. My na kanapie, kto może to z whisky, bez przyciszania, przełączania, zatrzymywania na siku... Cały film w spokoju.
Aż tu nagle, wylazły! I dawaj pakować się, przepakowywać, przekładać, mieszać w torbach... W rezultacie w każdej torbie były jakieś staniki, czy inne części babskich ubrań, bo od tego oczadzenia ciuchami nie chciało im się to pomieścić w ich bagażu, więc zaatakowały co się dało, czyli również męski."

A ja aż otworzyłam oczy i usta na taki punkt widzenia i dałam bezgłośny, mimiczny wyraz mojej dezaprobaty, zanim parsknęłam gromkim śmiechem.
Tak oto widzicie, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niby ta sama sytuacja, a jak różnie postrzegana.

Dobrego dnia damsko-męskiego, czy jaki tam wolicie :D

Zdjęcia - by M. i moje.

czwartek, 7 września 2017

Dzianinowa sukienka - Anataka na jesień

Tegoroczną wiosną zrobiliśmy dużo zdjęć. Jakimś cudem ta sukienka w stylu casual gdzieś mi się zawieruszyła.
A na tę przedwczesną jesień, która wkroczyła odważnie porą deszczową, jest propozycją w sam raz.

Sukienka Seni z przyjemnej dzianiny, ze zdobieniami naszytymi z przodu. Dół lekko asymetryczny, czyli z dłuższym tyłem. No i to co lubię, czyli - kieszenie.
Na obecnie panującą jesień, jeszcze latem, sukienka z długimi rękawami - jak znalazł.

Sukienka SENI - Anataka.
Dodatki - moja szafa.

Zdjęcia - by M.

wtorek, 5 września 2017

Trzy Cześki

Z uciechą przytoczę hasło: podróże kształcą.

























Pamiętacie z lekcji angielskiego ćwiczenie: "listening"? Całkiem niedawno miałam podobne doświadczenie słuchając nawigacji po polsku.
Otóż kilka dni temu wracaliśmy z Warszawy tzw. starą trasą.  Używaliśmy nawigacji, bo nie prowadziłam nigdy tą drogą. Zaczęło się jeszcze w Warszawie, kiedy nasza nawi wypowiedziała tekst: "dalej prosto Aleją Prymasa Tysiąclecza". Przy pierwszym razie myśleliśmy, że się przesłyszeliśmy, następnie zaczęliśmy słuchać bardzo uważnie i przy kolejnej "Alei Prymasa Tysiąclecza" po prostu parsknęliśmy gromkim śmiechem.
Dalej w tej samej trasie, po drodze nasza nawigacja poinformowała nas: "kieruj się na ... (tu nazwa miejscowości której nie pamiętam), a następnie na Trzy Cześki".
I my znowu popatrzyliśmy na siebie, wybałuszając wręcz oczy, zamieniliśmy się w słuch, nawet przyciszyłam radio ...
Za jakiś czas nawigacja znowu nam mówi: "kieruj się na ... na Trzy Cześki".
Wytężamy wzrok i skupiamy uwagę na każdym mijanym napisie szukając miejscowości Trzy Cześki.
Minęliśmy wioskę, o której wspominała navi wcześniej, a Trzech Cześków nie ma.
Kolejne powtórzenie komunikatu o zjeździe z ronda na drogę na Poznań, w kierunku "na Trzy Cześki".
Jedziemy. Wgapiamy się na drogowskaz na Poznań, a pod nim oznaczenie drogi: E 30.
Gromki śmiech!!! niemalże trwa do dzisiaj, ilekroć przypomnimy sobie tę drogę.
Tak, tę na Trzy Cześki.
Dobrego deszczowego dnia :-D


Zdjęcia by M.

sobota, 2 września 2017

1 września - biała bluzka

Pierwszy września różnie się może kojarzyć. Historycznie przypomina nam o II wojnie światowej. Ale żeby tę historię poznać to trzeba chodzić do szkoły. I mnie pierwszy września kojarzy się z rozpoczęciem roku szkolnego właśnie.
Lubię biały kolor. W pierwszych latach mojego życia szkolnego takim zestawem obowiązkowym był strój biało - granatowy. Wraz z wiekiem przekształcił się w biało - czarny. I tak jakoś zostało.


Bohaterka mojego posta, biała bluzka ze 100% bawełny, z szerokim ściągaczem w talii, dodatkowo wiązanym z przodu, z szerokimi mankietami. W noszeniu sprawia wrażenie jakby była wykrochmalona, co mnie osobiście nie sprawia problemu.


Ale ta sama biała bluzka w nowej stylizacji na dzień 2 września, może już wyglądać nieco inaczej.
Czyli w tym przypadku, biała bluzka w połączeniu z jeansowymi spodniami jest niemalże klasykiem casualowym. Do tegoż zestawu na chłodniejszy dzień dodałam dzianinową kamizelkę, zamiast marynarki.
Na nogi nadal można klapki, z czego skorzystałam.
Torebka wciąż w wakacyjnej wersji.




Bluzka - Cubus - prezent z wakacji, podobna tutaj i tutaj.
Czarny żakiet - Zuza Wychowaniec.
Czarne spodnie - H&M.
Jeansy - moja szafa.
Kamizelka - prezent.

Zdjęcia - by M.